Kiedy magia połączy się z technologią przyszłości...
Grzesznik skinął głową.
- Lata praktyki - zapewnił, mając na myśli swój refleks. - Zresztą, palę od niedawna.
Sin, jakby sam sobie zaprzeczając, wypuścił ustami kilka kółek dymu. Z papierosem komponował się wyjątkowo... ładnie. Pasowało to do niego.
- Ja czekam tylko na cud - zapewnił. - Zresztą, za wcześnie jest, żeby się gdziekolwiek ruszać.
Offline
-I co... tak cały dzień sobie tu siedzisz? Zresztą, nie dziwie ci się. Ja też nie mam nic ciekawego do roboty- powiedział.
Katsuo wziął kolana pod brodę i zaczął dłubać sobie palcem w oku. Odwrócił się do wampira.
-A ciebie jak zwą? Widzę, że boisz się moich krzyży... niestety nie mogę ich zdjąć. Jestem UPADŁYM aniołem- powiedział, po czym zaczął wpatrywać się w przechodniów.
Offline
-Sasha-mruknął.-Możesz przynajmniej schować je pod ubranie? Nie czuję się dobrze gdy je widzę.
Oparł się o ścianę jakieoś budynku i spojrzał w niebo.
Offline
Spojrzał na Sina.
-Upadłe anioły to te, które sprzeciwiały się bogu. Chciałem go zabić... za pewną decyzje. Jak widzisz, nie udało się. Zostałem wypędzony- powiedział. Gdzieś tam w środku Katsuo czuł ból, wymawiając słowa "Bóg"..
Nadal wpatrując się w Sina, Katsuo powiedział do Sashy:
-Boję się wampirów...-
Offline
-Wampiry rozszarpały mojego brata... może i oklepana historia, ale sam to widziałem. Wampiry to... to barbarzyńcy! Okrutni barbarzyńcy!- wykrzyczał, przez łzy. Parę kropel kapnęło na murek. Katsuo otarł twarz.
-Wydajesz się być inny. Nominalnie, wampiry stamtąd, skąd pochodzę były bardzo agresywne. Atakowały nawet wtedy, gdy nie były głodne- powiedział, nieco wolniej. Wrócił mu poprzedni wyraz twarzy. Czyli wyraźny uśmiech.
Offline
-Ja nie atakuję nawet gdy jestem głodny.-powiedział spokojnie choć spuścił głowę.
Nie przygotował się na to że Katsuo będzie płakać.Ani na to że człowiek powie mu miła rzecz.
Ostatnio edytowany przez Mitkas (2008-11-21 21:43:16)
Offline
- Sztuczna krew? - upewnił się Sin.
Był świadomy tego, że może stanowić czynnik blokujący swobodną rozmowę - w końcu był człowiekiem. Nie zamierzał jednak odejść, to był jego murek. Zresztą, za godzinę będzie jego walka. Już nawet widział kilku znajomych bukmacherów w okolicy - zbierają zakłady, kto wygra i po ilu minutach.
Offline
Sasha pokiwał głową.Nie zdziwił się że Sin go o to zapytał.Każdy człowiek woli się najpierw upewnić czy jest bezpieczny w jego obecności.
-Nigdy nie zaatakowałem ludzi.-powiedział.-To oni zaatakowali mnie.
Na wspomnienie płonącego domu przeszedł go dreszcz.
Offline
-Czy mi się zdaję, czy pojawia się tu coraz więcej ludzi?- zapytał zgromadzonych.
Już nie czuł smutku i przyzwyczaił się do obecności wampira. Aczkolwiek i tak nie chciał chować krzyży. To tak na wszelki wypadek.
-Mamy podobną historię. Mnie też przepędzili ludzie do tego świata. I chyba powinienem im za to podziękować- powiedziałem żartobliwie do wampira.
Offline
-Taa, wiemy. Ale my tylko wspominamy. Ale jak cię uraziłem, to przepraszam- powiedział z uśmiechem na twarzy.
Murek był położony blisko miejsca, gdzie najczęściej odbywały się walki. Przynajmniej do Katsuo doszły takie plotki. A przybywało tu ludzi, oj przybywało. Czyżby miała odbyć się tu walka? Poczekają, zobaczą. Twarz Sina... on wiedział co się wydarzy. Może to jakieś powiązanie z nim?
Offline
-Nie jesteśmy tu dla kłótni... właściwie jesteśmy tu dla niczego. A raczej jak to ujął Sin... dla "cudu"- powiedział anioł.
Wnet na plecach Katsuo pojawiły się skrzydła. Był czujny i w razie ataku mógł się poderwać do lotu. Był czujny, gdyż ludzi przybywało i przybywało. Nawet pojawiły się orki.
Offline
- Urazy bez - zapewnił Sin, gasząc papierosa. Spojrzał na słońce. - Idę do siebie. Do zobaczenia. Kiedyś.
Sin wmieszał się w tłum - wiedział, że anioł zechce pojawić się na walkach, przezornie zamierzał go zgubić. Znał okolicę lepiej, niż on.
Offline